Dojść do miejsca

A z wyżyn końskiego grzbietu lepiej można podziwiać krajobrazy. Szlak z Denver do Cołorado Springs liczy sobie osiemdziesiąt mil, a był wówczas tak źle oznakowany. Nugenta Zdaje się, że to ostatnie zadecydowało o powrocie. Wybrała się do Denver nieco inną trasą i znacznie dłuższą od poprzedniej, chyba o kilkadziesiąt mil, jeśli nie więcej. Proszę pomyśleć, drogi panie, osoba bawiąca po raz pierwszy w tym kraju, nie ciesząca się mocnym zdrowiem, ryzykuje samotną, daleką wędrówkę! Przyzna pan, iż taka osoba jest godna podziwu. — Być może — przytaknął Bede dość wstrzemięźliwie. — Ona świetnie pasowała do tego Jima Nugenta. Ja za skarby świata nie chciałbym mieć żony szukającej guza po jakichś diabelskich pustkowiach. Pewnie się z tym Nugentem dogadała? Nie? Marshall uśmiechnął się i pokiwał głową. — Można dolać? — zapytał. Bede podsunął pustą szklankę. — Jest pan bliski prawdy — powiedział księgowy — ale tylko... bliski. Bo prawdą jest, że Izabela Bird, spiesząc do Estes Park, zastanawiała się, czy byłaby dobrą żoną dla człowieka, który przez czterdzieści dwa lata żył na odludziu zupełnie sam, niezależny.